La Maison
Przestrzeń, która pozwala biżuterii wybrzmieć
Nowy salon La Marqueuse to nie tylko nowa przestrzeń, ale próba przełożenia wartości marki na język architektury. Projekt powstał jako odpowiedź na sposób, w jaki odbieramy biżuterię - poprzez światło, proporcję, materiał i czas poświęcony obserwacji.
O procesie tworzenia miejsca, które nie konkuruje z obiektem, lecz pozwala go doświadczać, rozmawiamy z Zofią Wyganowską - architektką odpowiedzialną za koncepcję nowego salonu La Marqueuse w Westfield Mokotów, stworzonego we współpracy z Weroniką Krygicz.
12.06.2026
Lektura na 4 min.
Czym dla Ciebie jest dziś rzemiosło?
Rzemiosło nie jest wyłącznie sposobem wytwarzania przedmiotów. To także medium wyrażania siebie - praktyka, dzięki której potrzeby, wyobrażenia i ambicje mogą przybrać materialną formę. Łącząc materiały, rzemiosło tworzy nowe relacje form i sensów, dlatego pozostaje dla mnie procesem głęboko poetyckim. Poezja przecież również polega na zestawianiu elementów świata w nowe relacje znaczeń. Rzemieślnik, podobnie jak poeta, nie tylko produkuje obiekt, ale organizuje doświadczenie i nadaje materii sens.
Od czego zaczęła się koncepcja tej przestrzeni - co było główną inspiracją?
Początkowe koncepcje znacząco różniły się od ostatecznej wersji projektu - ich punktem wyjścia był kolor marki La Marqueuse. Inspiracją stał się wyjątkowy odcień zieleni wpadającej w błękit, przywodzący na myśl szmaragd lub jadeit. Pierwsze propozycje wnętrza niemal całkowicie zanurzone były w tej barwie, która od początku bardzo nas urzekła. Szmaragd pojawiał się na posadzkach, ścianach, zasłonach i dywanach, za każdym razem w innym nasyceniu i fakturze.
Na dalszym etapie, chcąc nadać przestrzeni więcej ciepła, wprowadziłyśmy drewno oraz akcenty w odcieniach starego złota. Wtedy pojawił się również fornir z klonu rygla o subtelnym, jedwabistym usłojeniu. Długo poszukiwałyśmy także odpowiedniego kamienia, który chciałyśmy, aby pojawił się we wnętrzu. Ostatecznie wybór padł na miodowe płytki onyksowe, które dodatkowo ociepliły przestrzeń i nawiązały do bursztynowych tonów często obecnych w kolekcjach La Marqueuse.
Dla równowagi wobec ciepłych odcieni drewna i kamienia w projekcie pojawiły się również połyskująca czerń, oksydowane aluminium oraz dekoracyjne szkło fusingowe. Można powiedzieć, że kluczowym założeniem, które ostatecznie ukształtowało finalną koncepcję, była chęć stworzenia miejsca otwartego i komfortowego - takiego, w którym każdy poczuje się swobodnie. Zależało nam, aby wnętrze było nie tylko estetyczne i wyraziste, ale również przyjazne i zapraszające. Monochromatyczna wersja projektu mogłaby okazać się zbyt wymagająca w odbiorze i mniej przystępna dla odwiedzających.
Mówicie o salonie jako przedłużeniu Atelier - co to w praktyce oznacza?
Ważnym aspektem projektowym lokalu było, aby wnętrze podkreśliło prezentowaną i sprzedawaną w nim biżuterię, było zarazem dla niej tłem, ale również piękną i przykuwającą wzrok oprawą. Projektowana przestrzeń miała być ponadczasowa, elegancka oraz ekskluzywna, ale przy tym również miała zapraszać, a nie odstraszać, miała być przytulna, ciepła, domowa.
Dwa elementy wystroju, jakimi są centralny świetlik oraz wysoka czarna zabudowa z szufladami miały za zadanie wprowadzić charakter scenograficzny, delikatnie mistyczny i tajemniczy. Czyli taki jakie atelier artysty powinno być - świątynią jego twórczości oraz biblioteką pomysłów.
Jak architektura może wspierać relację odbiorcy z obiektem, zamiast ją dominować?
Na pewno poprzez skalę dostosowaną do człowieka, przestrzeń nie może przytłaczać, musi dawać poczucie komfortu oraz orientacji. Dodatkowo przez świadome operowanie światłem, materiałem, akustyką oraz kolorem - czyli głównymi elementami wpływającymi na atmosferę wnętrza.
Bardzo ważny jest również dialog z otoczeniem, kontekstem lub prezentowanym produktem, w tym przypadku piękną biżuterią. Architektura lub wnętrze może wzmocnić znaczenie miejsca, a tym samym pogłębić wrażenie wywierana na odbiorcy.
Jak zaprojektować przestrzeń, która nie przytłacza biżuterii, ale pozwala ją odkrywać?
Od początku wiedziałyśmy, że wnętrze ma za zadanie przyciągać i zatrzymać odbiorcę, a więc być ekskluzywne, ale przytulne. Wyjątkowe, ale jednocześnie nie może konkurować z biżuterią marki.
Eksponowany w lokalu produkt, a więc w większości fasetowany, szlifowany i połyskujący kamień, który składa się z systemu drobnych płaszczyzn odbijających światło i kolory, wyznaczył główne cechy jakie powinno nosić wnętrze. Światło oraz kolorystyka poszczególnych wykończeń lokalu, gra tutaj kluczową rolę. Poszczególne rodzaje biżuterii w zależości od temeratury materiału, z jakiego zostały wykonane, oświetliliśmy specjalnie zaprojektowanym pod tym kątem światłem.
W dużej mierze wiedzą na temat tego w jakim otoczeniu najlepiej czuje się kamień szlachetny wyposażyła nas Inwestorka i Właścicielka marki. Opowiadając z wielką pasją na temat swojej pracy i produktów, zaraziła nas również olbrzymim szacunkiem do sprzedawanych eksponatów, którym postanowiłyśmy nadać tło na miarę ich szlachetności.